opowiadania milosne

Byłam dziś w sklepie z zamiarem porównania na żywo xa i mutsy 4
rider. Pojeździłam wózkami między regałami i zdecydowanie lepiej
prowadzi mi się xlander. I ogólnie jakoś mi bardziej pasuje. Chyba
przestanę wydziwiać i po prostu go kupię (1300 za całość to nie tak
drogo). Generalnei wózek jest fajny i ładnie się prezentuje. Koła
nie mają się jak rozjeżdżać, tez nie bardzo rozumiem o co chodzi z
tym jednym w prawo, drugim w lewo. Wg mnie nie ma takiej możliwości.
Inna rzecz mnie zmartwiła - szyberdach:) W mutsy "szybka" w daszku
spacerówki da się zasłaniać i odsłaniać, a w xa po prostu jest
otwarta, ma tylko siateczkę. Jak słonko będzie mocno świecić, to
chyba będę na tym kłaść gazetę, żeby młodemu w oczy nie świeciło.
Ale to tak na marginesie, bo prorytetowa sprawa to nie jest. Gorzej
z tym obracaniem siedziska, bo w mutsy można, a w xa oczywiście nie,
ale też chyba jakoś to przeboleję. Za to rączką lepiej się steruje w
xa, 4rider ma regulację teleskopową, czyli rury tylko wsuwają się i
wysuwają, a xa góra dół na róznych poziomach - ta druga opcja jest
wygodniejsza dla mnie. Co jeszcze... Gondole porównywalne, obie
niezbyt wielkie, materiały wewnątrz podobne. Uf. mam dośc tych
wózków. Biore xa i przestaję marudzić. No, kusi mnie jeszcze moon 4,
ale nie mam go gdzie przetestować, a ryzykować z kupnem wysyłkowym
nie będę. Zostaje więc xa:)

d.dobry,-

Z ta drabin(k)a Mila Warum, Mammaja ma racje!.
Madra kobieta!, ale wiekszosc BAB jest jednak "mundra"
a i uparta jak Belzebub jakis

Nie mamy (niestety!) extra garderoby polaczonej z sypialnia
Gdy bym nie planowal powrotu do Kraju, przy nastepnym remoncie
(tej czesci mieszkania) pobudowal bym ja na 100% (jest gdzie, bo
sypialnie mamy duza, ok. 25 m.kw.).
Jest za to 5 metrow sciany w zabudowie "szafowej" od podlogi do
sufitu.
Niby jest w tym jakis (logiczny) "system" bo na samej gorze
skladowane sa rzeczy uzyteczne rzadziej (sezonowo) lub od czasu do
czasu (walizki, torby podrozne itp).
Ale bez drabiny ani tego rusz!.
Leciutka rozkladana (wygodna) drabinka ma w tym celu specjalne
miejsce w tej calej zabudowie. Zmuszona tymi okolicznosciami
popay_owa musi ja uzywac!.
I dobrze )

W naszym pokoju "biurowym" regaly z ksiazkami sa w kazdym dostepnym
miejscu tego pomieszczenia - do samego sufitu, czesciowo podwojnej
glebokosci
Logiczne iz bez drabiny, dotacie do wszystkich tych zasobow jest
mocno "utrudnione".
Jest wiec w tym celu specjalnie drabinka (podobna do tej
garderobianej), extra by nie nosic jednej po mieszkaniu, wstawiona w
specjalne miejsce w jednym z regalow.
Ale, hmmmm.... jak to BABIE juz jest za "trudno"
Przylapalem, wielokrotnie popaye_owa jak wspina sie na podciagniety
ciezki (obrotowy!) Jej biurkowy fotel-krzeslo .
Chyba, by sobie kark skrecic a nie doprowadzic do zalamania
nerwowego .

W kuchni (malenkiej, niestety) i zabudowanej (czesciowo) pod sam
sufit "slupkami" na sprzet i szafki (z naczyniami i produktami)
- drabiny zabraknac nie moze.
W tym celu jest specjalna, stabilna i niewielka drabinka na
specjalnym (teleskopowym) wyciagniku - jednym palcem mozna ja
wyciagnac by nie bylo trudno!.
Ale, hmmmmm..... dla BAB-y widac zbyt trudno!
Ciagle widuje popay_owa jak balansuje na chybotliwym taborecie
bo..... przeciez BAB-y takie "mundre" sa!
Do czasu!, az sobie gnaty pogruchotaja jak moja (b.madra!) mamusia
ktora w wieku 85 lat wdrapala sie na krzeslo by poprawic "faldke"
na firance ktra ja (ponoc) "do rozpaczy doprowadzala".
Efekt: pogruchotane kosci, 2 m-ce pobytu w szpitalu i w gipsie
polowa ruchomych "czlonkow"
Kobieta trzeba byc!, wiek (jak widac!) obojetny .

I co tu komentowac?.


Warum,-
nie wdrapuj sie na krzesla tylko korzystaj z pogody (ladnej).
U mnie, wczoraj byl ostatnim dniem pieknego slonecznego i prawie
bezchmurnego nieba.
U Ciebie tez sie skonczy wiec korzystaj dokad jeszcze jest!.

pozdr.,-

pE (osoba w PODESZŁYM wieku)