opowiadania milosne

Osobiście jestem przeciwna trzymaniu egzotycznych zwierząt w domu i myślę, że użytkownicy też.
Każdy uczył się na biologii, że usunięcie jakiegoś zwierzęcia czy rośliny niszczy cały łańcuch pokarmowy.

Myślę, że podobnie jest w przypadku karmienia zwierząt. Jeżeli zaprzestanie się zabijania zwierząt na mięso, będą one zbędne, a te, które potrzebują mięsa jako pokarm (na przykład rozmnażanie zagrożonych wyginięciem gatunków w niewoli), nie przetrwają.

Dlatego pytam - czy jest na to jakieś rozwiązanie?

Jest , osoby zajmujące się takim nurtem nie powinny same dawać złego przykłady inaczej to niema sensu

"Magdo, nie pisze o warunkach, pisze o zywieniu psow przede wszystkim, co stoi na przeszkodzie aby dobre rady,wiedze, przyjmowac a nie siedziec w zasciankowej Polsce?"


jako znawca tematu ZAŚCIANKOWEJ POLSKI (wykształcenie)
chciałam powiedzieć, że od wielu wieków ludzie (zaściankowi) dbali o zwierzęta dlatego, że dzięki nim mogli funkcjonować.
Dokładnie, należy trochę poczytać a nie opierać się na wynalazkach współczesności i obrazach psów na łancuchu na prowincji lub na wsiach. To juz wynik "umediowienia"
W naturze powinna panować równowaga, ludzie jako zwierzęta też pod te prawa podlegają. Wasze częste zarzuty dotyczące żywienia psa są z punktu widzenia nauki hmm ładnie określając NADGORLIWE . To ludzie z tego obśmianego zaścianka udomowili i oswoili zwierzeta, lata, setki lat je hodowali i teraz PAŃSTWO MIASTOWE i koncerny produkujące karmy trzepnęły hasla o psich przewodach pokarmowych itd
No nic... Kłóćcie się dalej jest chociaż co poczytać, a problemy psów wyrzucanych z 10 piętra, kotów zabijanych w piwnicach bloków, "wyrośniętych" prezencików przywiązanych do drzewa w lesie czekają...
Miłośnicy zwierząt pożal się Boże uderzają w to co łatwo im opluć bo już sadystów się boją :)
Ciekawa jestem jakbyście się zachowali widząc że dwóch dresów pastwi się nad kotem? Sami sobie odpowiedzcie czym się zajmujecie ...
a ARKO droga
nie obrażaj zaścianka bo często mieszkają tam uczciwsi i lepsi ludzie niż w wielkich miastach (przykład - weterynarze z powolania a nie "kasoroby")


Czesc
My mamy dziwny przykład łańcucha pokarmowego:
pies-kot-rybka. I wszyscy sie kochaja :o
KOt nie wie co to rybka ani z czym to sie je. Nie zwraca na nią uwagi.
Akwarium stoi na stole, kot siedzi na krześle i ma ją przed nosem i nic :lol: :lol: :lol:
Poczekaj az sam zostanie, kot ma instynkt i w koncu na nia zapoluje (na rybke).
Nasz odejdzie od michy, idzie na trawke kolo domu i co robi? Od razu do oczka i ryby lowi :roll: :P .

Ja rozumiem ten zapis, że prezydent występuje w charakterze osoby "niezależnej". A posiadanie takiej czy innej legitymacji jest pewnego rodzaju smyczą. Choć czy faktycznie jest to wymóg czy nie (brak legitymacji partyjnej) tego też nie potrafię stwierdzić. Nie znam wszystkich ustaw (o dziwo :) )...

C
Akurat taki rodzaj politycznego plotkowania jest najzupełniej normalny - i to nie przez media, ale przez samych ludzi. Weź na przykład takiego Leppera - polityczna figura jak się patrzy jeszcze kilka lat temu - a teraz ludzie sami wiedzą, że nie ma szans, media niem muszą ich o tym zapewniać. Akurat w interesie kandydata jest takie zorganizowanie kampanii, żeby przyciągnąć do siebie wyborców niczym Stan Tymiński. A że dawniejsi potencjalnie poważni kandydaci dziś są politycznym planktonem bądź są o jeden stopień łańcucha pokarmowego wyżej - cóż, taka jest polityka. O nie nie nie. Trochę już zbaczasz od sprawy. Ja nie mówię plotkach tu i ówdzie. Ja mówię traktowaniu rzeczywistości przyszłej jako przeszłą. Traktowanie wyborców jak stado podatnych na manipulację chorągiewek. Nigdy z was nikt nie był trochę urażony, np. w wypowiedziach "wspaniałych", "najmądrzejszych" publicystów, że Polacy (czyli m.in. Ja) zagłosują tak i tak; Polacy odbiorą to tak i tak. Przepraszam, ale to Ja wiem jak ja pewne rzeczy odbieram, i to Ja wiem na kogo zagłosuję a na kogo nie. Takie uogólnienie jest właśnie też wpływaniem, na zasadzie "powtórz 400 razy cokolwiek, a będzie to prawdą". Nie wiem czy ktoś tak się jeszcze to odczuwa?

Proszę jednak o powrót do tematu

yahoo

Cytat:
Sure, wiesz co to Pummel ? Jak nie, to się dowiedz World of Instantcraft. Powodzenia w pummelowaniu instantów :)

Cytat:
Warek, mały przykład Chodź znam o wiele lepszych... Zero umiejętności, skilla, czy jak tam zwał. Fury warrior wciska tylko umiejętności na off-cooldown, i od czasu do czasu intercept/pummel. Są klasy, które muszą wciskać więcej niż 6 przycisków ;]

Cytat:
niszczy warriora. czyli DK Na zbugowanych, prywatnych serverach może jest inaczej, ale na retailu warrior jest na końcu łańcucha pokarmowego. No dobra, przed elemental szamanami i balance druidami jest, ale zależy od umięjętności ww.

Cytat:
Nigdy zaden szaman nie pokonal mnie w 1vs1. Nigdy. Aktualnie enh shaman robi wszystkich jak chce w 1vs1 (z dobrym pvp gearem), prócz healerów i ret paladynów. Feral Spirits are OP.

Cytat:
Ale wyglada na to, ze gdy sie go nie pilnuje, to faktycznie mocno bije. 8k instant cast lava burst crit na 800 resi. KKTHXBB.


  Nie, wegetarianinem nie jestem. Jest różnica w pastwieniu sie nad zwierzętami a w hodowli ich w celach spożywczych.. Taki mamy świat, jeść trzeba, teraz to my jesteśmy na szczycie łańcucha pokarmowego, kiedyś był tam na przykład tyranozaur i zapewniam Cie nie miałby skrupułów jeśli byś na talerz mu wpadł.

Ale zapewniam Cie też że nie trzymałby nikogo w klatce, nie rzucałby też w nas kamieniami, nie biłby nas, nie zastraszałby żadnego człowieka.

Już rozumiesz? Sztuką jest szanować życie i potrafić oprzeć sie pokusie odebrania go gdy nie ma takiej potrzeby..

A wszystko zależy od człowieka, jeśli jest bydlakiem nie tłumaczy go żadna choroba psychiczna. W łeb i na wysypisko śmieci. Jak już mówiłem nie trawie znęcania sie nad zwierzęciem.. Już mniej mi przeszkasza patologia wśród ludzi-sami gotujemy sobie taki los.

Żadne zwierze nie zasługuje na taki los!

Dot.: Los Karpi
  Cytat:
Napisane przez Nikaa1990 (Wiadomość 10249356) Ojj to trochę przeoczyłaś :)
Z wątku tego można się dowiedzieć, że niektórzy ludzie zasługują na karę śmierci, bo są źli(ale zwierzęta wszystkie sa dobre), że godne umieranie zwierząt jest ważniejsze od pełnego brzucha głodnego dziecka itp.
a faktycznie, o karze śmierci było, przykład z Antarktydą też już sobie przypominam. No cóż, każdy ma prawo do swojego zdania i do swojego światopoglądu, ja jednak stawiam człowieka ponad zwierzęciem, mimo, że mam do nich ogromny szacunek. Jeśli jednak człowiek nie ograniczałby populacji niektórych przynajmniej zwierząt to mogłoby się okazać, że wcale nie jest ostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego;)

Kary śmierci też nie popieram, bo to trochę jak rozłożenie rąk i powiedzenie "nic innego zrobić nie potrafię", zwykłe pójście na łatwiznę.

Jak już zaznaczałam wcześniej, nie jestem przeciwniczką zabijania i jedzenia zwierząt, marzę tylko, by było to robione z głową i w cywilizowanych warunkach.

Wszyscy państwo bojący się zwierza - dajcie spokój już. Poważnie, zwierzęta nie stanowią żadnego zagrożenia w lesie. Większe prawdopodobieństwo jest, że przewrócicie się i rozwalicie głowę (albo spadniecie ze stołka - to jest moje ulubione ) niż, że was dzik zaatakuje. Zresztą to dotyczy każdego zwierza, który u nas żyje. Dwa wilki spotkane oko w oko (jakieś 2m) po głębokim i pełnym zrozumienia spojrzeniu w oczy czmychają w chaszcze. Niedźwiedzia nie spotkałem (ale już wiem gdzie ma gawrę, także na wiosne może będę go podchodził). Także spokojna głowa, wystarczy być człowiekiem a każde zwierze czuje wobec nas respekt. Człowiek jest na samej górze łańcucha pokarmowego i na szczycie ewolucji - myślicie, że zwierzęta o tym nie wiedzą? One są bardzo kumate i doskonale rozumieją swoje otoczenie. Z wilkiem, dzikiem, sarną czy sikorką można się porozumieć tak jak z psem. Zauważyłem też, że one są ciekawe człowieka i jeżeli nie mają jakiś fatalnych przeżyć z nim związanych (myśliwi, je**** myśliwi...) to są całkiem skore do kontaktu.
Latem pijąc kawę przy ognisku, gdzieś po noclegu w lesie przyszły do mnie cztery sarny. One przyszły, zatrzymały się i patrzyły na mnie. Nie bały się ani mnie ani ogniska (a było całkiem spore - jak na mnie). Były może z cztery metry ode mnie i powoli, oddaliły się w stronę paśnika. Potem wracały tą samą drogą. Także spokojnie i powoli.
Inny przykład:
Także latem tego roku obok schroniska pojawiły się dziki. Najpierw były ślady po kopaniu, potem, pewnej nocy je usłyszałem. Wyszedłem z chałupy i okazało się, że są oddalone o jakieś 15 metrów. Poszedłem w tamtym kierunku (nie jakoś strasznie cicho - normalny chód po drodze) i zapaliłem latarkę. Okazało się, że jestem tuż obok całej dziczej rodziny (nie liczyłem ale chyba było ich sześć). I co? I nic! Dzicy - ryjąc po drodze ziemie - poszli w las. Ale nawet nie uciekli. Oni po prostu sobie poszli...
Ciężko jest mi sobie wyobrazić sytuację, w której jakieś zwierze by mnie zaatakowało. Nie wiem - musiałbym zacząć.
Także uważajcie na stołki. A Dzikich zostawcie w spokoju....